Badanie jelit nie jest w cale taką prostą sprawą
Ile razy słyszałeś, że wystarczy zrobić całą listę badań, aby znaleźć przyczynę swoich problemów jelitowych? W praktyce jednak wielu pacjentów przechodzi przez dziesiątki testów – od morfologii, badań obrazowych, aż po badania kału – i nadal nie otrzymuje jasnej diagnozy. Dlaczego tak się dzieje?
W tym wpisie przyjrzymy się badaniom, które często nic nie wnoszą do diagnostyki dolegliwości jelitowych, a mimo to są nagminnie zlecane. Omówię, dlaczego pewne testy mogą dawać fałszywe wyniki, jak błędne interpretacje prowadzą do niepotrzebnych terapii i co naprawdę warto zbadać, jeśli chcesz znaleźć przyczynę swoich dolegliwości.
Czy rzeczywiście wszystko da się wykryć badaniami? A może klucz do zdrowia jelit leży gdzie indziej? Sprawdźmy to!
Spis Treści
Badanie jelit- test kwasów organicznych w moczu (OAT)
Pierwszym testem, na który moim zdaniem nie warto wydawać pieniędzy jest test kwasów organicznych w moczu. Badanie to jest często reklamowane jako narzędzie diagnostyczne w zaburzeniach jelitowych, dysbiozie, SIBO czy w problemach neurologicznych. Jednak w praktyce klinicznej jego przydatność jest mocno ograniczona. Oto kilka przykładów, które mam nadzieję, przekonają Cię do tego aby schować portfel do kieszeni.
- Brak standardów interpretacji wyników- Nie ma jednoznacznych norm, które pozwalałyby stwierdzić, czy dany poziom metabolitów faktycznie wskazuje na chorobę. Zakresy referencyjne potrafią się znacznie różnić między laboratoriami. A w związku z tym, że niektórzy podejmują decyzję o konieczności włączenia antybiotyków na podstawie tego testu, istnieje ryzyko wystąpienia skutków ubocznych.
- Możliwość uzyskania wyniku fałszywie dodatniego – w tym miejscu warto wspomnieć, że na poziom metabolitów w moczu mogą wpływać różne czynniki. Należą do nich: dieta (duża zawartość polifenoli), aktywność fizyczna czy przyjmowane leki lub suplementy diety. Są trzy metabolity, które mogą mieć potencjalnie wartość diagnostyczną. Są nimi:
- D-arbinitol- poziomy powyżej 160 mmol mogą wskazywać na inwazyjną kandydozę. Niższe stężenie może wskazywać na przerost grzybów w przewodzie pokarmowym. Jednak obecne badania nie są w stanie odróżnić fizjologicznie występujących poziomów D-arabinitolu od poziomu wskazującego na przerostu candidy.
- P-krezol – jego podwyższone wartości mogą wskazywać na nadmierny wzrost Clostridium difficile.
- Warto wspomnieć, że wskaźnik indykan, który ma służyć w identyfikacji SIBO, w rzeczywistości kompletnie się do tego nie nadaje. Przerost bakteryjny diagnozuje się w jelicie cienkim, a metabolity badanie z moczu nie określają dokładnej lokalizacji bakterii, które wytworzyły ten metabolit. Dlatego nigdy nie powinieneś na podstawie tego testu diagnozować przerostu bakteryjnego.
Co zamiast testu kwasów organicznych w moczu?
- Jeśli chcesz zbadać SIBO – wykonaj test wodorowo-metanowy. Chociaż nie jest on pozbawiony wad, to obecnie uznawany jest za złoty standard diagnostyki tego problemu. O tym w jaki sposób możemy uzyskać zafałszowane wyniki na SIBO poświęciłam oddzielny wpis. Zachęcam Cię do zapoznania się z nim, zanim zdecydujesz się wykonać test
- Jeśli interesuje Cię diagnostyka pasożytów- wykonaj badanie kału najlepiej metodą PCR, która pozwala na wykrycie materiału genetycznego konkretnych pasożytów
- Jeśli jesteś ciekawy czy masz dysbiozę jelit to wykonaj test mikroflory jelitowej. Badanie to pozwala na ilościową i jakościową ocenę twojego mikrobiomu jelitowego, dzięki czemu będziesz w stanie bardziej precyzyjnie ustalić probiotykoterapię
Badanie jelit- enzym DAO
Badanie aktywności DAO (diaminooksydazy) jest często proponowane jako sposób na diagnozowanie nietolerancji histaminy. Jednak w rzeczywistości jego przydatność diagnostyczna jest bardzo ograniczona i może prowadzić do błędnych wniosków. Oto kilka powodów, dla których nie warto go wykonywać:
- Wartości referencyjne DAO nie są jednoznacznie określone i różnią się w zależności od laboratorium.
- DAO działa głównie w jelicie cienkim, gdzie odpowiada za rozkład histaminy dostarczanej z pożywieniem. Pomiar tego enzymu we krwi nie odzwierciedla jego faktycznej aktywności w jelitach, więc wynik testu nie mówi, jak organizm faktycznie radzi sobie z histaminą.
- Bardzo często uzyskuje się wyniki fałszywie dodatnie. Jest to związane z niską czułością i swoistością tego wskaźnika w ocenie nietolerancji histaminy. Przykładowo, jego niska aktywność może być spowodowana stanem zapalnym, stresem, infekcją lub niedoborami składników odżywczych. Dodatkowo niektóre leki, mogą zmniejszyć aktywność enzymu DAO
Co zamiast badania DAO?
- Test prowokacyjny– wyklucz produkty będące źródłem histaminy na okres 2-4 tygodni i obserwuj swój organizm (najlepiej prowadź przy tym dzienniczek). Po upływie tego czasu zacznij wprowadzać produkty wysoko histaminowe i obserwuj reakcje swojego organizmu po ich spożyciu.
- Włącz suplementacje enzymu DAO do posiłków zawierający produkty wysoko histaminowe i oceń jego skuteczność w eliminacji objawów związanych z nietolerancją histaminy
Więcej na temat tego dlaczego nie warto badać enzymu DAO w podejrzeniu nietolerancji histaminy, znajdziesz w tym wpisie.
Zachęcam Cię również do przeczytania całego wpisu poświęconego nietolerancji histaminy.Omawiam w nim, w jaki sposób PRZYCZYNOWO leczyć problem nadmiaru histaminy w organizmie.
Badanie jelit- Nietolerancje pokarmowe
Testy na nietolerancje pokarmowe, zwłaszcza popularne badania IgG-zależne, są często reklamowane jako sposób na znalezienie przyczyn problemów jelitowych. Jednak w rzeczywistości ich wartość diagnostyczna jest bardzo ograniczona. W wielu przypadkach mogą prowadzić do błędnych wniosków i niepotrzebnych restrykcji dietetycznych. Moje główne zarzuty w stosunku do tych badań są następujące:
- Testy IgG często pokazują tzw. „nietolerancję” na produkty regularnie spożywane, co wynika z naturalnej odpowiedzi immunologicznej. Nie wskazują na problemy zdrowotne.
- Osoby, które otrzymują długą listę „zakazanych” produktów, często niepotrzebnie eliminują zdrowe składniki diety.
- Zbyt restrykcyjna dieta może prowadzić do niedoborów pokarmowych, zaburzeń mikroflory jelitowej i problemów metabolicznych. Co wtórnie może zaostrzyć już istniejące problemy jelitowe.
- Dieta eliminacyjna bardzo często może przyczynić się do ujawnienia się zaburzeń odżywiania lub ich pogłębienia
Nietolerancjom pokarmowym również poświęciłam osobny wpis, zachęcam do lektury aby lepiej zrozumieć bezzasadność ich wykonywania.
Co zamiast badania nietolerancji pokarmowych?
Jest kilka zdecydowanie lepszych rozwiązań diagnostycznych
- dzienniczek żywieniowy- jest to prosta metoda, dzięki której określisz po jakich produktach/grupach produktów występują dolegliwości. Zawęzi to krąg poszukiwań. Gorąco zachęcam Cię do zapoznania się z podstawowymi zasadami prowadzenia dzienniczka.
- elastaza trzustkowa w kale – jej oznaczenie pozwala zweryfikować, czy nie masz deficytów enzymów trawiennych.
Badanie jelit- Zonulina
Badanie zonuliny w kale lub surowicy jest często promowane jako sposób na ocenę przepuszczalności jelit, tzw. „nieszczelnego jelita”. Jednak jego wartość diagnostyczna jest wątpliwa i nie znajduje szerokiego zastosowania w praktyce klinicznej. Oto kilka powodów, dla których badanie zonuliny nie jest dobrym testem:
- Zonulina jest tylko jednym z wielu białek, które regulują szczelności bariery jelitowej.
- Na przepuszczalność bariery jelitowej wpływają inne czynniki. Należą do nich: cytokiny zapalne, mikrobiota, dieta, stres, infekcje – a badanie zonuliny tego nie uwzględnia.
- Standardowe procedury, które podejmujemy w celu naprawy jelit takie jak dieta, probiotyki i prebiotyki wykazują skuteczność w uszczelnienie bariery jelitowej
- Lepiej skupić się na objawach i ich przyczynach niż na pojedynczym teście.
Co jest lepszym markerem zamiast zonuliny?
Kalprotektyna jest to marker służący do oceny stanu zapalnego jelit. Służy do różnicowania czy mamy do czynienia z chorobami zapalnymi jelit czy zespołem jelita drażliwego. Ta wiedza jest istotna ponieważ od niej zależy dalsze leczenie
Podsumowując, nie warto wykonywać badań, które nie posiadają jednoznacznej wartości diagnostycznej. Badań, w przypadku których ustalenie zakresów referencyjnych, jest problematyczne, a wartości zmienne w zależności od laboratorium. Wybieraj tylko te badania, które są potwierdzone naukowo. Zamiast inwestować w wątpliwe testy, lepiej skonsultować się z lekarzem lub dietetykiem i oprzeć diagnostykę na sprawdzonych metodach.